Menu

Akcenty rodzinne scalają



Kiedy wybieraliśmy się z mężem na organizowane w naszym mieście rekolekcje dla małżeństw pod nazwą "remont małżeński" słyszeliśmy - a co? Macie problemy? Kłopoty? Rozwodzicie się? Dla jednych faktycznie, może to tak wyglądać, jednak nie dla nas. My zawsze powtarzamy, że o rodzinę trzeba dbać zawsze, a nie dopiero wtedy kiedy coś się psuje.


Kiedy w naszej rodzinie pojawił się ostatni członek, czyli trzecie dziecko zaczęłam rozglądać się za pesonalizowanymi dodatkami do domu. Rodzinne zdjęcie na ścianie w korytarzu, kubki z imionami w kuchni, kartki z kalendarza z dnia urodzenia dzieci na półce. Po pierwsze ładne, po drugie modne, po trzecie estetycznie, po czwarte znaczące - nie przypadkowe. Są też dwa ukryte powody, najważniejsze.

Solo w grupie

Z jednej strony zależało mi by w dużej rodzinie jaką tworzymy, każdy był indywidualistą. Pragnęłam wychować dzieci i żyć tak by żadne z nas nie czuło się przytłoczone innym członkiem rodziny. By starszy nie powiedział, że jest zaniedbany bo rodzice zajmują się młodszymi itd. Również chcę żebyśmy my dorośli czuli się ludźmi, a nie tylko rodzicami. Takie nawet małe akcenty utwierdzają w przekonaniu, że chociaż tworzymy całość to jednak jesteśmy osobni. Jest więc galeria obrazków jednego dziecka, tablica motywacyjna z treningów drugiego dziecka i kolekcja ulubionych książeczek trzeciego dziecka. My mamy swoje regały, w których są tylko i wyłącznie nasze rzeczy. 

Scalenie

Kolejnym powodem który przekonuje mnie do rodzinnych akcentów w domu jest ich moc scalenia. Bywają takie dni kiedy dzieci wchodzą mi na głowę, kiedy nie mam humoru i jedyne o czym marzę, to ułożyć ich do snu i poczuć samotność. Robię sobie wtedy kubek ciepłego kakao i relaksuję się przy książce czy filmie. Bywa że kubek wcale nie ma mojego imienia, a imię męża czy dziecka. Uśmiecham się wtedy do siebie i wspominam dobre, śmieszne rodzinne chwile, złość mija. Takich sytuacji jest wiele, tyle ile akcentów, gadżetów, przedmiotów w domu. W dołujących chwilach potrafią podnieść na duchu lepiej niż nie jeden motywujący tekst czy wielogodzinna sesje z terapeutą.

...a dodatkowo

Teraz tak sobie myślę, że jest jeszcze jeden plus ozdób z rodzinnym motywem. Łatwość w ich zdobyciu. Nie mówię tylko o tym, że w ten motyw zaopatrują się aktualnie wszystkie sklepy z domowymi akcesoriami. Chodzi mi konkretnie o to, że każdy sam, na własną rękę może stworzyć sobie grafikę, myśl przewodnią, tekst. Wystarczy komputer i najzwyklejszy, darmowy program do grafiki. Chociażby paint? Wystarczy wydrukować zdjęcie czy tekst albo udać się do drukarni gdzie nałożą nasz pomysł na kubek, podkładkę, okładkę kalendarza za naprawdę niewielkie pieniądze.

Wiadomo, że dużych kłótni i poważnych problemów nie da się rozwiązać samym patrzeniem na ślubną fotografię czy jedząc posiłek ze ślubnej porcelany ale te ogromne problemy poniekąd rodzą się z małych. Skoro więc na te małe lekiem może być chociażby narysowane szminką na lustrze serduszko, to dlaczego by go nie namalować?




5 komentarzy :

  1. Co tu duzo pisać, pięknie, ze dbacie o rodzinne relacje. Obecnie nie do konca jest to w modzie. Tylko kasa i kariera. Ehh

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 100% że o rodzinę i związki trzeba dbać i pielęgnować. Bez tego relacje usychają... Ciekawe, że zwróciłaś uwagę na rodzinne akcenty scalające. Nie zastanawiałem się tak nad tym, ale masz rację!

    OdpowiedzUsuń
  3. ludziom zawsze się wydaje że jak para chce pracowac nad związkiem to musi się sypać...a nie kumają że lepiej zapobiegać niż leczyć :P

    OdpowiedzUsuń
  4. O malzeńskie relacje warto dbać każdego dnia! :) Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  5. Serduszko narysowane szminką na lustrze - ciekawy pomysł! Muszę spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka