Menu

Nie mam pasji - jestem nijaka



Przez całe swoje życie, odkąd pamiętam miałam jakieś zainteresowania. Układanie puzzli, kilkugodzinne spacery, robienie kolczyków, namiętne przesiadywanie w bibliotece, jazda na rowerze, wyszukiwanie perełek w sklepach typu "wszystko za x złotych". Robiłam wszystko ale tak naprawdę nic. 


Żadne z tych zajęć nie było na tyle wow, żebym rzuciła wszystko inne i zajęła się tylko tym jednym, konkretnym. Jeszcze do niedawna mi to nie przeszkadzała, ale w pewnym momencie odczułam z tego powodu braki. Chyba dlatego, że pragnęłam potrzeby przynależenia do grupy ludzi, którzy mają podobne pasje. Rozmawiać na forach i spotykać się w realu. Mając dużo zainteresowań nie potrafiłam tak naprawdę czegokolwiek robić w stu procentach, wszystkim zajmowałam się po łebkach ...chociaż wtedy tego nie wiedziałam. Zanim się o tym przekonałam próbowałam wchodzić w społeczeństwo ludzi jeżdżących na rowerze, rozmawiać z ludźmi którzy układają puzzle, znalazłam grupę dziewczyn robiących biżuterie ale wszystko tylko jeszcze bardziej uświadomiło mi jak bardzo jestem za nimi w tyle. Uświadomiłam sobie jak bardzo ciąży mi brak jednego, konkretnego zainteresowania, któremu oddałabym się cała. Jak to mówią - lepiej robić jedną rzecz dobrze, niż kilka byle jak. Ja właśnie tak byle jak robiłam wszystko, zamiast skupić się na jednej czynności.

Przygnębiona swoim odkryciem porzuciłam wszystko co sprawiało mi chociażby minimum przyjemności. Przestałam kupować puzzle, rower zakurzył się tak samo jak koraliki do kolczyków. Wolny czas spędzałam w internecie na bezsensownym przeglądaniu fejsbooka i profili blogerów. Nie przeszkadzał mi tak wykorzystywany czas. Do momentu, kiedy modne zaczęło stawać się robienie czegoś i chwalenie się tym w portalach społecznościowych. Źle to zabrzmiało - nie chwalenie się, a dzielenie swoimi radościami. Każdy coś robił; ten biegał, tamten jeździł na rowerze, ktoś inny regularnie angażował się w prace charytatywne. A ja nadal tkwiłam w nudnym punkcie swojego życia. Przyzwyczaiłam się do faktu, że robię "nic". Budzę się rano i przez cały dzień zajmuję się domem i dziećmi. Nikt niczego poza tym ode mnie nie wymagał. Mogłam chodzić w piżamie do południa i w niczym by mi to nie przeszkadzało. O swojej nijakości zaczęłam zdawać sobie sprawę kilka miesięcy temu.

Brak "swojego miejsca" zaczął mi boleśniej doskwierać tuż przed nowym rokiem. Coraz bardziej chciałam robić coś, poświęcać czemuś czas, dzielić się tym z innymi. Kiedy znajomi opowiadali na jaki kolejny poziom weszli w swoich pasjach, jakie zdobywali medale, dyplomy i jak planowali spotkania tematyczne - ja nadal tkwiłam w tym martwym punkcie. Nie chodziło tylko o to by w pusty sposób przechwalać się tym co robię ale tak wewnętrznie, sama przed sobą czułam się nijaka. Wydaje mi się, że każdy powinien mieć jakieś pasje, które rozwijają i pobudzają szare komórki do myślenia. Tuż przed nowym rokiem siedząc nad nowym kalendarzem na 2017 rok, przypomniałam sobie o książkach. Tak bardzo lubiłam czytać. Miałam takie lata w życiu, że rocznie czytałam blisko 150 książek. Prawie w całej swojej edukacji pod koniec każdej klasy wracałam z dyplomem za największą ilość przeczytanych książek w całej szkole. Chłonęłam je. A może to one chłonęły mnie.

Nie będę Wam tu opisywać jak to jest wciągnąć się w historie pisane. Wyobrażać sobie wygląd bohaterów jakby się ich znało naprawdę, czuć ich emocję i rozglądać się po pokoju dziwiąc się jak to możliwe, że jestem w swoim domu kiedy przed chwilą głowę bym dała, że jestem w Bostonie, Nowym Yorku czy Amsterdamie. Nie będę tłumaczyć bo Ci z Was, którzy czytają to wiedza o co chodzi. Ci zaś, którzy nie czytają...i tak nie zrozumieją.

Wczoraj skończyłam czytać dziesiątą w tym roku książkę. Nie jestem takim typowym książkoholikiem bo to tylko dziesięć, chociaż dla mnie  Od kiedy regularnie czytam czuję się lepiej. Spokojniej, rozważniej, potrafię spojrzeć na swoje życie z boku i lepiej poradzić sobie z codziennymi zmaganiami. W pasji jaką jest czytanie książek nie ma wielu levelów ale wcale mi ich nie brakuje. Jet dobrze jak jest i po raz pierwszy od dawna czuję się naprawdę dobrze. Spokojnie bo znalazłam pomysł na siebie i chcę się przyjaźnić z tym pomysłem do końca życia.








Mnóstwo toreb, torebek i plecaków znajdziecie u firmy NEROLA.
Na stronie - klik
Fanpage'u - klik
i instagramie - klik.


9 komentarzy :

  1. Odkąd urodziła się moja córeczka uznałam, że nie mam czasu na czytanie, choć bardzo mi tego brakowało. W tym roku postanowiłam zadziałać. Ściągnęłam sobie appkę do tworzenia i monitorowania nawyków i wpisałam 30 minut na książkę każdego dnia. Bardzo mi zależało, żeby zaznaczać zielone kropki jako wykonane zadanie. W efekcie przeczytałam 9 książek w dwa miesiące .

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy artykuł :)
    Ja na pewno nie umiałabym wybrać jednego zainteresowania i się mu poświęcić... Interesuje mnie tak wiele rzeczy, że nie mogłabym wybrać jednego. Maluję (rysuję, wycinam, tworzę), prowadzę blog kulinarny, uczę jogi (ale to też moja pasja), biegam, dbam o ukochany ogród, kocham książki i... jeszcze kilka by się znalazło.
    Myslę, że trzeba po prostu znaleźć równowagę i dopasowywać to, co chcielibyśmy (możemy) w danym dniu robić do nastroju.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To byłam ja, Alicja w krainie garów :) Zapomniałam zostawić link do bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziesięć książek to ja czytam w dwa dni córce do poduszki hi hi ale tak poważnie też w życiu nie robiłam nic takiego co by przetrwalo zemna do dziś książki kocham choć teraz czasu nawet na audiobooki nie mam. Mam tyle pasji takich zwykłych edukacja wczesnoszkolna córki, projektowanie wnetrz,zagospodarowanie ogrodu,gotowanie. Sprawia mi to ogromną frajde i to wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chyba nie umiałabym znaleźć sobie tylko jednej jedynej pasji, której poświęcę się w 100%. Taki mam charakter, że lubię chwytać kilka srok na raz za ogon - choć z drugiej strony odkąd zostałam mamą nie na wszystkie te rzeczy mam odpowiednią ilość wolnego czasu. Aktualnie wśród moich pasji na miejscu pierwszym jest blogowanie, potem podróże, książki i jazda na rowerze. Choć nie ukrywam, że nadal poszukuję kolejnych fajnych rzeczy do roboty - bo bardzo cenię sobie nowe doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odważny tekst. Rzadko kiedy ktoś jest się w stanie przyznać do tego, że się czuje nijaki. Presja mediów społecznościowych jest olbrzymia i czasami ludzie wręcz na siłę starają się wyróżnić i zabłysnąć. Cieszę się, że znalazłaś swoja pasję - Twoje życie na pewno stanie się ciekawsze, a Ty bardziej zadowolona z siebie :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. nie ma sensu porównywać się z kimkolwiek. każdy ma swoje tempo i swoją ścieżkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam doskonale to uczucie. Gnębiło mnie od liceum, od kiedy miałam wybrać kierunek szkoły. Znalazłam swoją pasję mając dopiero 27 lat. Ostatnio moja dwudziestoletnia koleżanka powiedziała mi to samo, że stoi w miejscu, że nie wie, co zrobić ze swoim życiem. Fajnie, że w ogóle takie myśli do człowieka przychodzą w pewnym momencie. To sprawia, że myślimy nad rozwojem.

    OdpowiedzUsuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka