Menu

Wakacyjny sezon rozpoczęty




Śmiało mogę powiedzieć, że zeszły tydzień był moim potrójnym pierwszym razem.
Pierwsze wakacje w tym roku,
pierwszy raz podróżowaliśmy z przyczepą kempingową
i pierwszy raz na żywo widziałam morze.



Ze względu na pracę i różne sytuacje losowe bywa, że ludzie do końca maja wyjeżdżają na spóźnione majówki. I dobrze bo te dni trzeba wykorzystać na odpoczynek. My co prawda na majówkę nigdzie nie wyjeżdżaliśmy za to bardzo szybko rozpoczęliśmy sezon wakacyjny. Kiedy tylko maj zniknął z kalendarza i pojawił się czerwiec, wynajęliśmy przyczepę kempingową, spakowaliśmy się i ruszyliśmy w Polskę. Czasu nie mieliśmy zbyt wiele bo urlop od pracy zapisany jest dopiero na przełom sierpnia i września. Czy mogliśmy poczekać? Tak ale po co? Jest słońce, jest ciepło, jest mała przerwa w pracy więc trzeba to było wykorzystać. Tym bardziej, że im wcześniej rozpoczniemy wakacje tym więcej w te wakacje uda nam się wyjechać.

Nawet nie pamiętam jak długo planowaliśmy ten wyjazd. Czy w ogóle planowaliśmy. Któreś z nas rzuciło hasło "może pojedziemy gdzieś z przyczepą kempingową?". Tydzień później mieliśmy już podpisaną umowę wynajmu, listę miast do odwiedzenia i listę rzeczy do zabrania. Dobra nawet listy nie było. Mając przyczepę mieliśmy ten komfort, że wrzucaliśmy do niej wszystko co wpadło pod ręce i mogło by się przydać. Szafek w kempingu jest dużo, wszystkie na zasuwkę dla bezpiecznego przewozu więc tak naprawdę wchodząc do środka czuliśmy się jak w domu. Dobra, przesadziłam. Raczej jak w kawalerce ale i tak świetnie.

Moja przyjaciółka - raczej nie odpoczniesz fizycznie bo jedziesz z dziećmi, ale psychicznie na pewno. I tak było. Kiedy dotarliśmy nad morze poczułam stan ulgi na sam jego widok. Pomimo późnej godziny, nie było wiatru, a słońce przyjemnie grzało. Przytuliliśmy się wszyscy do siebie obserwując kilka minut jak morze hen daleko spotyka się w niebem. Przyjemny, uspokajający widok nawet dla mnie chociaż jestem wielkim bzistrachem jeśli chodzi o żywioły. Dla mnie był to pierwszy raz. Może nie powinnam się tym chwalić ale nigdy wcześniej nie widziałam morza. W dzieciństwie nie jeździłam na wakacje z rodzicami, a jako nastolatka wolałam spędzać wolny czas z przyjaciółmi w naszym mieście. Dopiero teraz, mając prawie trzydzieści lat spotkałam się z Bałtykiem.

Samochód z przyczepą zaparkowaliśmy na cudownej Polanie Redłowskiej. Dosłownie minutę do morza, lasu i miejsca biwakowego. Ognisko, toalety, parking, plac zabaw - wszystko to tuż obok i wszystko free! Kiedy szliśmy na plażę nie trzeba było zabierać ze sobą całego dobytku bo kiedy zaszła potrzeba wystarczyło przejść parę kroków i być już w kempingu. Idąc nad morze braliśmy więc tylko aparat, koc i wodę. Aparat wiadomo, żeby móc z chłodny, zimowy wieczór przypomnieć sobie jak było pięknie. Koc żeby mieć swój kawałek plaży i woda bo zabawa była tak świetna, że dzieciaki co chwila przybiegały się napić. Picie mieliśmy standardowo w szkle. Nie przepadam za przetrzymywaniem napojów w plastiku. Nawet w domu przelewamy wodę z plastikowych butelek do dzbanka. Nie tylko dlatego, że woda ze szklanego pojemnika jest smaczniejsza ale i zdrowsza. Nigdy też nie zostawiam małej butelki na popularne "potem", nie nalewam ponownie wody do raz opróżnionej butelki. Dobra wiem - nie panikuję, przecież jedna butelka wody z plastiku nie stanowi od razu śmiertelnego zagrożenia ale biorąc pod uwagę, że taką wodę pijemy przez całe życie to trochę się tego złego nazbiera. Poza tym plastik i słońce? Nie, nie dziękuję.

Do domu mieliśmy wracać dwa dni, przez Malbork i Warszawę. Morze jednak tak nas oczarowało, że zostaliśmy tam dłużej, a potem na "jeden raz" wróciliśmy do domu. Przygoda niezapomniana. Jak tak wygląda początek wakacji to z ogromną niecierpliwością czekam na letnich miesięcy:)








Jeśli nie znacie jeszcze dzbanków i innych produktów Brity (w oczywiście wątpię) zapraszam na:
fp - klik
stronę - klik

5 komentarzy :

  1. Zapraszam do Ustki - dwie piękne plaże i sporo się dzieje latem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym kiedyś kupić sobie taką przyczepę i wyruszyć w świat! To musi być cudowny sposób na podróżowanie <3 Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. MY w tym roku wakacje w górach! Też nie możemy się doczekać! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, marzę o podróży przyczepą kampingową! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam polskie morze! Mogłabym i co roku spędzać tam wakacje :)

    OdpowiedzUsuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka