Menu

Blogmas 2017 - Mikołaj

Przyszedł grudzień, a w raz z nim świąteczny klimat i świąteczne wpisy. Trochę opowiem jak to wygląda u nas, czym przystrajamy dom, gdzie spędzamy te magiczne dni i może trochę o prezentach.

Pierwszym akcentem, który zbliża nas do świąt jest chyba kalendarz adwentowy. Dzięki niemu dzieciaki wstają wcześniej i nie trzeba ich budzić po kilka razy, żeby nie zaspały do przedszkola i szkoły:) A tak na serio to sama uwielbiam kalendarze adwentowe, i te ze słodkościami i te które podbijają nasze serca ostatnimi laty czyli z herbatami, z próbkami kosmetyków, z ozdobami na choinkę. Najpierw na kalendarzu na spokojnie odliczamy do 6 grudnia do spotkania z Mikołajem i naprawdę jest to spokojny czas. Chociaż w sklepach już można spotkać kolejki to nie ma jeszcze dużego zamieszania. Po szóstym grudnia zaczyna się dopiero bieg aby zdążyć z wszystkim do wigilii i świąt. Ale na razie zatrzymajmy się na Mikołaju. Jak jest u nas?

Jeszcze do poprzedniego roku Mikołaj przychodził osobiście, wiadomo ten prawdziwy z brodą, laską, i worem prezentów. Tym razem było jednak inaczej. Ponieważ Mikołaj w ostatniej chwili musiał zmienić plany, a raczej jego plany zostały zmienione przez szefa (niestety nasz Mikołaj nie był tylko Mikołajem;) ) zostaliśmy postawieni przez dylematem - szukać szybko kogoś innego czy nie spotkać się z nim w tym roku. Ostatecznie wyszliśmy z tej sytuacji obronną ręką.

Najstarszy od jakiegoś czasu mówił, że Mikołaja nie ma, a w tym roku i średni wrócił z przedszkola z takim newsem. Mikołaj żył bardzo dawno, był dobrym człowiekiem, a kiedy zmarł to na pamiątkę jego osoby, inni ludzie przebierają się z niego i wręczają sobie prezenty. Ok skoro tak to nie wyprowadzaliśmy ich z błędu. A pamięć o dobrym człowieku została zachowana kiedy to Mikołaj przebieraniec pojawił się i w szkole u najstarszego i w przedszkolu u średniego. Najmłodszy trzylatek nigdy nie robił sobie nic z Mikołaja więc postanowiliśmy ominąć ten fragment dnia gdzie dzieciaki spotykają się z sobowtórem.

Około 16:00 przez uchylone okno usłyszeliśmy dzwonek Mikołaja. Pobiegliśmy do drzwi, które zastaliśmy uchylone, a przed nimi prezenty i list od Mikołaja. Była też jego czapka, którą zgubił w pośpiechu. Mamy nadzieję, że nie zmarzł zbytnio tego wieczoru :)




7 komentarzy :

  1. Choć jestem już dorosłą osobą to wielką radość sprawia mi otwieranie kalendarza adwentowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że tradycja dawania mikołajkowych prezentów nie zaniknie. Fajnie poczuć trochę magii będąc dzieckiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, kalendarz adwentowy to jest to! Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na przeceny i kupuję sobie kilka z herbatami, na kilka miesięcy:) Lubię niespodzianki codziennie, a nie tylko w adwencie:)

      Usuń
  4. Uwielbiam świąteczną magię i mam nadzieję, że nasz synek zachowa w sobie wiarę w Mikołaja jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja, stara baba, też do dziś wyczekuję Mikołaja co roku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nawet czekoladę miło dostac od Mikołaja;)

      Usuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka