Menu

Czas na analizę postanowień noworocznych

Strzeliła już połowa stycznia i najwyższy czas, by przeanalizować spisane w grudniu postanowienia. Bo tak właśnie robię, w grudniu spisuję, a w połowie stycznia znam już swój zapał, swoje możliwości i logicznie szacuję co z listy uda się zrealizować, a co było wpisane pod presją chwili "bo trzeba zrobić postanowienia".


A postanowień jest sporo, naprawdę bardzo dużo bo w tym roku lista wyglądała inaczej, a konkretnie to były dwie listy. Pierwsza nietykalna, której na pewno nie zmienię  i niczego z niej nie wykreślę. To lista miejsc, do których w tym roku chcę pojechać. Pojechać bo dawno w nich nie byłam, bo nie byłam wcale albo nie były w nich moje dzieci. Poza tym są takie miejsca, które moim zdaniem trzeba odwiedzać co jakiś czas tak dla zasady. Żeby nie zapomnieć jak wyglądają, żeby założyć w końcu tą małą czarną, żeby znaleźć się w innym otoczeniu niż zazwyczaj. I tym się kierując lista zrobiła się długa bo na ponad 40 miejsc. Są na niej np muzeum, filharmonia, teatr. Albo coś bardziej luźnego jak kino, pizzeria, dzielnicowy festyn. Jest też coś dla dzieci między innymi basen, wesołe miasteczko, cyrk (chociaż tutaj ciężko będzie znaleźć taki bez zwierząt). No i nauka czyli oceanarium, planetarium i muzeum ognia. Poza tym wymyśliłam sobie mecze. W życiu byłam tylko na meczu piłki ręcznej i nożnej. Fajnie było by zobaczyć na żywo np mecz koszykówki czy hokeja. Mam nadzieje, że te wymienione miejsca i te pozostałe uda nam się odwiedzić. Przyznam się po cichu, że byliśmy już na dyskotece, takiej prawdziwej z kolorowymi światełkami i dymem, poczułam się znowu jakbym miała naście lat.

Druga lista postanowień jest taka standardowa jaką spisywałam zawsze i jaką każdy z Was zapewne spisuję. Typowe: schudnę, znajdę sobie pasje, przestanę otaczać się ludźmi, którzy tylko marnują mój czas, zacznę prowadzić zdrowy tryb życia i tak dalej. No i tutaj właśnie dodane do wpisu zdjęcie nie jest przypadkowe.

Po analizie kilka postanowień niestety odpadło. A może i stety? Lepiej mieć kilka i o nie dbać niż całą litanie i się gubić. U mnie więc ostatecznie zostało niewiele. Raptem pięć. Pozwolicie, że te prywatniejsze zostawię dla siebie ale postanowieniem o zmianie diety mogę się z Wami podzielić. Pochwalić. Właściwie to nie chodzi tylko o zmianę odżywiania ale o cały tryb życia. Lepsza dieta, czas na powietrzu, mniej alkoholu, wysiłek fizyczny. Co roku padały takie postanowienia i co roku właśnie w po pierwszych trzech dniach dawałam za wygraną. Dlatego teraz z postanowieniami ostatecznymi poczekałam właśnie do połowy stycznia. Już nie co więcej wiem, pierwsze zachłyśnięcia się nowym rokiem opadły, wróciło myślenie codzienne a nie świąteczne i jestem pewna, że dam radę. Zapisałam się na zajęcia zumby, odrzuciłam alkohol, słodycze jem raz na dwa dni, piję więcej wody. A i dodatkowo zapisałam się na spotkanie z Anią Lewandowską, które będzie w kwietniu we Wrocławiu. Mija trzeci tydzień stycznia, a ja mam na wadzę prawie 4 kg mniej. Nawet nie wiecie jak się cieszę. W końcu się udało ruszyć z kanapy i w końcu mam motywację na dalsze zrzucanie.

A jak Wy spisujecie postanowienia? W grudniu? A może tak jak ja analizujecie wcześniej spisaną listę jakiś czas po jej spisaniu? Pochwalcie się.


3 komentarze :

  1. Gratuluje tych postanowien, ja ich nie tworze, bo wiem jak pozniej jest, slaba wola, chyba trzeba nad tym popracowac

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje postanowienie zwiazane ze zmianą diety przyszło do mnie samo. Pewnej niedzieli oglądałam dokument o zdrowej żywności i warzywach. Obecnie mija 4 tydzień na diecie roslinnej- czuję się po prostu REWELACYJNIE. Pozdrawiam i gratuluję: -)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta roślinna? Nie wiem czy dała bym rade. Może spróbuję na trzy dni:)

      Usuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka