Menu

Dodatki pokazują osobowość

W gimnazjum i jakąś część liceum nosiłam podwiniętą nogawkę spodni. Jak Tupack. Tyle, że z amerykańskim raperem nie miałam nic wspólnego. Znałam jeden, może dwa jego utwory ale to wszystko. O co chodziło z tą nogawką nie mam pojęcia ale w okresie nastoletniego buntu załapałam taką fazę i trwała kilka lat.

Nie wiem dlaczego On podwijał nogawkę, może dlatego, że faktycznie jeździł dużo na rowerze, bo właśnie z rowerami najczęściej kojarzono moją nogawkę. Ja natomiast robiłam tak bo nikt tego nie robił. Byłam jedyna taka w gimnazjum, w liceum, na ulicach dzielnicy. Kiedy ktoś zapytał dlaczego, odpowiadałam dumnie, że jestem fanką 2packa. Dobrze, że nikt nie pytał dalej bo niczego więcej nie mogłabym powiedzieć.

Na osiemnaste urodziny zafundowałam sobie kolczyk w nosie i pożegnałam się z nogawką. Miałam już swój inny znak rozpoznawczy. I chociaż nie byłam już jedyną, która go miała to czułam się fajnie i z nim się teraz utożsamiałam. Ale czy było w nim więcej mnie? Chyba nie. Miałam go bo chciałam ale nie świadczył on o moim zamiłowaniu do kolczyków, bo takiego nie miałam. Chyba po prostu nie chciałam być nijaka. Miałam go i było spoko.

Z kolczykiem pożegnałam się po czterech latach, trzy dni przed ślubem. Zdjęłam go na tą uroczystość, a po niej nie potrafiłam już go włożyć, niespodziewanie szybko zrosła się dziurka. Chyba nawet za tym nie tęskniłam, po prostu go nie było. I razem z tym kolczykiem skończyła się moja przygoda na wyrażanie siebie w sposób nie mający sensu. Dziś wybieram rozsądniej.

Nie noszę czegoś tylko dlatego, że może mnie wyróżnić i stanę się rozpoznawalna w danym środowisku. Nie robię ze swoim wyglądem przypadkowych rzeczy i zwracam uwagę na to co zakładam, jakie mam dodatki i jak wyglądam. Dorosłam do świadomości, że lepiej być stonowaną sobą niż pstrokatą obcą.

Ubrania

Patrzę do swojej szafy i mogę wyróżnić trzy charakterystyczne rzeczy. 1 - koszule. Uwielbiam, i te luźne i te dopasowane na ważniejsze spotkania. 2 - Sukienki z kieszeniami.  Wszystkie sukienki je mają, niezależnie od tego czy to eleganckie sukienki na uroczystości czy luźne kiecki na letnie dni. Chyba lubię chować ręce. 3 - Róż. I to może wydawać się dosyć stereotypowe, że pusta blondynka itd. Ale po pierwsze za głupią się nie uważam, po drugie nie jestem blondynką. A róż lubię i nie tylko w ubraniach. I dobrze mi z tym.

Fryzura

Właściwie, to noszę tylko dwie fryzury. Domowy kok i rozpuszczone luźno włosy. Może dlatego, że tak lubię i jest to wygodne, a może dlatego że jestem posiadaczką pięknych loków i właściwie nie trzeba wiele żeby ładnie wyglądały. Ale zdecydowanie te dwie fryzury są u mnie best ever. Nie zobaczycie mnie z warkoczem czy końskim ogonem. 

Biżuteria

Od czasów rozstania się z kolczykiem w nosie zaczęłam nosić drobną biżuterię. Nie dlatego, że celowo tak wybieram ale taka naprawdę zaczęła mi się podobać. I srebrna. Jedyna złota biżuteria jaką mam to obrączka. Srebro nie rzuca się w oczy, a jednak jest zauważalne. Wydaje się być delikatniejsze i nie krzyczy z daleka jestem! I zdecydowanie lepiej komponuje się w różne kolory ubrań. Nie noszę też zbyt dużo biżuterii. Na uroczystość typu wesela zakładam wiszące kolczyki i dopasowany łańcuszek. Na co dzień kolczyków nie noszę wcale, a na nadgarstku lubię bransoletki sznurkowe z małym srebrnym dodatkiem. Dziś patrzę na swoją rękę i widzę na nim piękne, delikatne dodatki. Moje ukochane piórko, które prócz tego że jest teraz modne to naprawdę mogę się za nim utożsamić. Piórkowi towarzyszy kwiatuszek z mieniącym się oczkiem. Zestaw od Wzorowo naprawdę jest jednym z tych, o których pisałam wyżej. Nie krzyczy, a i tak go widać. Bawełniane sznureczki są nieodczuwalne dla skóry nadgarstka, a zawieszki z metalu i cyny lekkie. Ich delikatny wygląd sprawia, że komponują się ładnie nawet przy eleganckich, wizytowych strojach typu marynarka.


 







Bransoletki z takimi ale i innymi zawieszkami znajdziecie u Wzorowo.

Fanpage - klik
instagram - już wkrótce

5 komentarzy :

  1. Ja kiedyś nosiłam wygolony jeden bok głowy. Strasznie to lubiłam i planuję do tego wrócić. Nie miał to być żaden znak rozpoznawczy, bo do tej pory nie lubię być w centrum uwagi. Po prostu dobrze czułam się w tej fryzurze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham takie bransoletki z wisiorkami, są dla mnie jak amulety :)

    OdpowiedzUsuń
  3. JA też lubię róż, a uwielbiam fiolet. Dodatki są bardzo ważne. Kiedyś nosiłam długie kolczyki, obfite korale itp. Ostatnio przerzuciłam się na drobniejszą biżuterię, która mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam często czarne dodatki. A sukienki w kwiaty albo też czarne :)

    OdpowiedzUsuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka