Menu

Seriale, programy i inne umilacze


Jestem zwolennikiem oglądania seriali i programów w sieci. Najpierw byłam do tego niejako zmuszone przez dzieciaki. Przy trójce trudno było znaleźć czas żeby spokojnie zobaczyć swój ulubiony film akurat wtedy kiedy był emitowany.


Nie żebym się skarżyła bo wiem, że nawet przy trójce dzieci można organizować dzień tak, by się z wszystkim wyrobić ale tak naprawdę po co? Organizacja dnia to jedno ale robienie spiny trójce dzieciaków i pilnowanie obowiązków domowych co do minutki tylko dlatego żeby obejrzeć coś w tv jest chyba lekką przesadą. Tym bardziej, że codziennie wieczorem jest coś ciekawego do obejrzenia i musiałabym każdego wieczora stawiać ich na baczność. Poza tym nawet gdybym faktycznie musztrowała wieczorny rytuał bo czekam kolejny odcinek tego czy tamtego, a potem któryś budzi się z płaczem bo zły sen, komar, siku itd. to faktycznie lepiej odpuścić na początku. 

Przerzuciłam się wtedy na iple, player'a i kilka innych stron czy aplikacji. Wiedziałam kiedy mam czas i możliwości. Teraz właściwie już chyba mogłabym wrócić do oglądania swoich ulubieńców w tv ale na dobrą sprawę chyba się przyzwyczaiłam. Jest wygodnie bo np kiedy umawiam się ze znajomymi czy wychodzimy gdzieś z mężem nie muszę zaglądać w rozkład swoich seriali. A wiem, że są takie kobiety. Ewentualne wyjście na randkę tylko we wtorki i niedziele bo inne dni są zajete przez telewizor... Oglądam kiedy chcę, przerywam kiedy chcę, wychodzę po herbatę i wiem, że nic mi nie umknie.

Myślałam, że nie oglądam dużej ilości programów ale jak liczyłam co chcę Wam polecić to jednak trochę się nazbierało:)

1. Chicago Fire - serial

Mistrz mistrzów. Niekwestionowany numer jeden. Serial o strażakach. Ich życiu w remizie i poza nią. Uwielbiam tam absolutnie każdego aktora. I głównych bohaterów i tych drugoplanowych. Każdy odcinek to nowa akcje, nowe zdarzenie, ale też ciąg dalszy życia prywatnego. Aktualnie możemy oglądać szósty sezon.

2. Przyjaciółki - serial

Chyba najlepszy polski serial obyczajowy. Opowiada o przyjaźni czterech kobiet przed czterdziestką. Dużo się dzieje, czasem aż za wiele jakby patrzeć na bohaterów realnie, ale jest ok. Akcje dzieją się szybko, fabuła nie ciągnie się jak ślimak, w każdym sezonie jest niewiele ponad 10 odcinków wiec w sam raz żeby zatęsknić ale też nie znudzić widza. Serial emitowany w telewizji Polsat.

3. Rodzinka.pl - serial

Czy ktoś jeszcze tego nie zna? Ja co prawda na początku bardzo się broniłam przed oglądaniem, nie chciałam. Nie lubię tego co jest na topie i na co wszyscy mają akurat WOW. Byliśmy kiedyś w odwiedzinach u znajomych, to był piątek, wszyscy lubili ten serial więc nie jako byłam zmuszona go obejrzeć. Myślę, to tylko 20 minut - dam radę. I przepadłam. Wtedy był to czwarty sezon. W tamten weekend kiedy wróciłam do domu obejrzałam wszystkie poprzednie odcinki. serial wciąż emitowany na drugim programie telewizji polskiej.

4. Agent - reality show

Oglądałam wiele programów reality show. Zarówno te z osobami prywatnymi jak publiczny. Na żaden nie czekałam jednak tak jak na Agenta. Świetne konkurencje, ciekawe intrygi i fajnie przedstawiony sposób ludzkiego kombinowania. Przy okazji uczestnicy odzywają się do siebie kulturalnie, a ewentualne złośliwości pokazywane są przez operatora w minimalny stopniu tak by najważniejsze było w programie jednak poszukiwanie Agenta, a nie lansowanie uczestników.

5. Kuchenne rewolucje - program kulinarny

Nie powiem, że czekam na ten program co tydzień z wielką ekscytacją, właściwie to nawet nie do końca wiem kiedy nadawane są nowe odcinki w telewizji. Ale jest to jeden z programów, który mam ochotę włączyć sobie kiedy mi się nudzi, kiedy mam chwile dla siebie a nie mam akurat ochoty na czytanie. Faktycznie Pani Gessler uchodziła na początku za osobę wulgarną ale patrząc na to z perspektywy czasu jaki minął od pierwszego odcinka, to cały czas program jest emitowany. A gdzie reszta innych (chwilowo wschodzących) szefów kuchni? Niewątpliwie zachowanie prowadzącej program może się nie podobać jednak nie można zaprzeczyć, że to najlepsza najodpowiedniejsza osoba na to miejsce.




6. Kochane kłopoty - serial

I ten serial zaczęłam oglądać dopiero jakiś czas po jego emisji w telewizji. Chyba głownie dlatego, że tak fajnie pokazywał relację matki i córki, a moje relacje zostawiały w tym okresie wiele do życzenia. Teraz włączam sobie, któryś z przypadkowych odcinków żeby zobaczyć jak radzi sobie matka. Jaka jest zaradna pomimo codziennych kłopotów i obowiązków. Minęło już 10 lat od emisji ostatniego odcinka ale wciąż lubię go sobie odtwarzać.



źródło zdjęcia - klik

Książki marca

Książki - mój pomysł na odpoczynek, lek na zapomnienie i potrzeba oderwania się od realnego życia


Jesteśmy właśnie w trakcie remontu mieszkania. Zaczęliśmy od sypialni, potem będzie jeden z pokoi dziecięcych, a na końcu salon. I tego ostatniego nie mogę się doczekać bo ze wstępnych ustaleń z mężem (a ja już dopilnuję, żeby nie były tylko wstępne) w salonie stanie biblioteczka! Stanie albo zawiśnie bo jeszcze nie wiem w jakiej formie ale najważniejsze czyli książki - będą! Jestem tym faktem mega podekscytowana bo uwielbiam nie tylko czytać książki ale i otaczać się nimi. Układanie ich, przecieranie z kurzu czy po prostu patrzenie na nie sprawia, że się relaksuję. Dobrze się czuję kiedy są. Może śmiesznie to brzmi ale jednak.

Aktualnie mam w salonie pięć malutkich półek, na której mieści się łącznie może 30 książek. To znaczy, że co najmniej pięć razy tyle jest schowana w kartonie na strychu. Czekają na obiecane czasy kiedy będą mogły ujrzeć światło dzienne i cieszyć moje oczy. Do nich ciągle dołączają nowe, kolejne. W ostatnim czasie kupiłam kilka książek i dziś chciałabym Wam je pokazać. Może znacie? Czytaliście? Podzielicie się opinią? Bo ja jestem dopiero na początku pierwszej z nich.


John Green - PAPIEROWE MIASTO

"Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów po USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?" - www



Alina Krzywiec - DŁUGA ZIMA W N.

"Maria B. ma 32 lata, niepospolitą urodę, oddanego męża Miśka, którego wytrwale wpędza w poczucie winy i trzyletnią córeczkę Julkę. Ma też pięć innych wcieleń na portalach randkowych, które czasem prowadzą do szybkiego i brutalnego seksu w realnym świecie. Narcystyczna Maria B. w swoim życiu kieruje się nieracjonalnymi impulsami, którym nie potrafi się oprzeć. Wyniosłość współczesnej pani Bovary jest maską, pod którą kryje się kobieta szukająca miłości i tożsamości, niestabilna, pozbawiona poczucia własnej wartości, którą próbuje potwierdzić w ramionach obcych mężczyzn.
Mariusz K. jest listonoszem w miasteczku N. na Mazurach, który co tydzień losowo wybiera i otwiera pięć kopert. Nie dostarcza też niektórych paczek, sprzedając pokątnie ich zawartość. Kiedy Maria wraz z mężem przeprowadza się do N., listonosz już wie, że na taką kobietę czekał całe życie. Piękną i bogatą. Wie też, że chce zobaczyć strach w jej pięknych oczach. Poznając jej pewną tajemnicę, małymi kroczkami zmierza do celu…" - www


Tim Weaver - ZNIKNĘLI NA ZAWSZE

"Po ostatniej sprawie, w której omal nie zginął, David Raker – prywatny detektyw, spec od szukania zaginionych – przenosi się na angielską wieś i myśli o zmianie zawodu. Kiedy jednak o pomoc zwraca się do niego Emily, była sympatia sprzed lat, Raker nie może jej odmówić.
Sprawa jest wielce nietypowa – cała czteroosobowa rodzina zniknęła nagle, w trakcie szykowania kolacji blisko rok temu, i wszelki ślad po niej zaginął. Raker szybko ustala, że ma to związek z tajemniczą fotografią i że wszyscy, którzy ją widzieli, giną w podejrzanych okolicznościach." - www



Zadbana skóra twarzy - rady amatorki tematu

Jeszcze do niedawna nie potrafiłam dbać o swoją skórę, właściwie chyba w ogóle nie dbałam o siebie jakoś szczególnie. Moja kosmetyczka była dosyć ograniczona, a kiedy ktoś mówił "kosmetyki" to oczami wyobraźni widziałam tylko zestaw do makijażu.

Nie miałam starszej siostry, którą mogłabym podglądać, a mama nigdy nie używała wielu kosmetyków. Mówiła, że wiele ją uczula więc kiedy dobrała już najlepszy dla siebie szampon i mydło to trzyma się go do dziś. Nigdy się też nie malowała. I ja też przez większość swojego życia gdzieś tam stereotypowo myślałam, że kobiety przesadzają z tymi tonami kremów. Na zmarszczki w okolicach oczu, usta, czoło. Inny krem na ręce, inny na twarz i jeszcze jakiś na resztę ciała. Teraz pukam się w głowę i myślę jaka byłam głupia. Sama nie wiem czy dorosłam do tej wiedzy czy zmusiła mnie do tego cera. Swego czasu miałam duży problem z buzią i musiałam zacząć o nią dbać.

Zaczęło się od suchych placków na twarzy, najpierw na czole, potem na policzku. Totalnie nie wiedziałam o co chodzi i próbowałam to zwalić na uczulenie. Kiedyś znajoma mimochodem powiedziała "o Ty też masz suchą skórę? Jaki stosujesz krem?" Dobra olśniło mnie, odpowiedziałam jej coś, że nie pamiętam nazwy i zawstydzona wykręciłam się z dalszej konwersacji.  Kiedy wpadłam do domu od razu wysmarowałam się pierwszym lepszym kremem jaki miałam. A wiele ich nie było. Jakiś balsam, który dostałam na urodziny i kilka próbek z gazetek. Wmasowałam coś w buzie i dumna z siebie wyszłam z łazienki. Ależ było moje zdziwienie kiedy rano następnego dnia wcale nie było poprawy?!

Zaczęłam szukać w internecie artykułów o skórze twarzy. O tym jakie są typy, jakie są rodzaje kosmetyków i że nie tylko modelki ich używają. Potem zadzwoniła znajoma i powiedziała, że ktoś wciągnął ja na spotkanie z konsultantką firmy kosmetycznej. Fajne spotkanie z konsultantką i 10 kobietami. Miało być o malowaniu. To znaczy ja myślałam, że będzie o malowaniu bo nadal słowo "kosmetyki" kojarzyło mi się tylko z malowaniem. Najpierw byłam zawiedziona kiedy na miejscu okazało się, że będzie o kremach, peelingach i maseczkach. Ale na końcu konsultantka miała dobrać nam podkład wiec chociaż tyle dobrego. No to siedziałam, słuchałam i czekałam na ten podkład.

Podkładu się nie doczekałam... Zbyt sucha skóra, żeby cokolwiek dobierać, trzeba najpierw zadbać o suche, zaczerwienione miejsca. Najważniejsza nauka jaką wyniosłam z tego spotkania to świadomość jaki mam typ cery. Z resztą powolutku poradziłam sobie sama.

I teraz kilka rad, dzięki którym umiem sobie radzić ze skórą na buzi. Przypominam, że nie jestem kosmetyczką, ani nawet nikim z pokrewnych fachów. Wszystko co napiszę poniżej jest wyłącznie moją obserwacją i moją nauką. Nie wiem czy pomoże Tobie.

Trzy podstawowe ruchy:

Jaką mam cerę?

Jak już pisałam, moja jest sucha. I tutaj zwracam honor tym kobietom, o których myślałam śmiesznie kiedy używały tony kremów i maści. Ich przeznaczenie naprawdę ma sens. Najlogiczniejsze i najbanalniejsze - jeśli coś jest suche trzeba to nawilżyć. A żeby nawilżyć skórę to trzeba się do niej dostać. Dlatego na dzień dobry musiałam zacząć od peelingów, które pomogły mi pozbyć się suchego naskórka. Po peelingach przyszedł czas na kremy i maseczki nawilżające. Najbardziej lubię te maseczki, których nadmiaru się nie zmywa/ściąga ale wklepuje na szyję i dekolt. Bywało, że silne maseczki nawilżające, które trzeba było zmyć po 15 minutach u mnie po tym czasie znikały. Okazywało się, że skóra była tak sucha, że pochłaniała cały nadmiar maseczki.

Buzia jak ręce

Zdałam sobie sprawę, że z twarzą jest jak z dłońmi. Muszę ją myć kilka razy dziennie, nie tylko kiedy ewidentnie jest "brudna". Nie tylko po posiłku ale też po powrocie ze spaceru czy sklepu. Na dłoniach odczuwamy dyskomfort kiedy dotykamy produkty ze sklepowej póki. Twarz też to czuje.

Nie zapomnij!

Najważniejsza systematyczność. Nie od dziś wiadomo, że profilaktyka lepsza od leczenia. Peeling używam dwa razy w tygodniu, maseczki lub kremy codziennie. Delikatny krem pod make up i maseczka wieczorem. Zauważyłam, co szczerze mnie cieszy, że moja skóra wbrew pozorom nie jest wymagająca. Co prawda ta codzienna dbałość musi być zachowana ale nie muszą to wcale być drogie kosmetyki. Mogą to być nawet najprostsze kremy i najtańsza maseczka za półtorej złotego. Ważne, by celem kosmetyków było nawilżenie.




gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka