Menu

Zadbana skóra twarzy - rady amatorki tematu

Jeszcze do niedawna nie potrafiłam dbać o swoją skórę, właściwie chyba w ogóle nie dbałam o siebie jakoś szczególnie. Moja kosmetyczka była dosyć ograniczona, a kiedy ktoś mówił "kosmetyki" to oczami wyobraźni widziałam tylko zestaw do makijażu.

Nie miałam starszej siostry, którą mogłabym podglądać, a mama nigdy nie używała wielu kosmetyków. Mówiła, że wiele ją uczula więc kiedy dobrała już najlepszy dla siebie szampon i mydło to trzyma się go do dziś. Nigdy się też nie malowała. I ja też przez większość swojego życia gdzieś tam stereotypowo myślałam, że kobiety przesadzają z tymi tonami kremów. Na zmarszczki w okolicach oczu, usta, czoło. Inny krem na ręce, inny na twarz i jeszcze jakiś na resztę ciała. Teraz pukam się w głowę i myślę jaka byłam głupia. Sama nie wiem czy dorosłam do tej wiedzy czy zmusiła mnie do tego cera. Swego czasu miałam duży problem z buzią i musiałam zacząć o nią dbać.

Zaczęło się od suchych placków na twarzy, najpierw na czole, potem na policzku. Totalnie nie wiedziałam o co chodzi i próbowałam to zwalić na uczulenie. Kiedyś znajoma mimochodem powiedziała "o Ty też masz suchą skórę? Jaki stosujesz krem?" Dobra olśniło mnie, odpowiedziałam jej coś, że nie pamiętam nazwy i zawstydzona wykręciłam się z dalszej konwersacji.  Kiedy wpadłam do domu od razu wysmarowałam się pierwszym lepszym kremem jaki miałam. A wiele ich nie było. Jakiś balsam, który dostałam na urodziny i kilka próbek z gazetek. Wmasowałam coś w buzie i dumna z siebie wyszłam z łazienki. Ależ było moje zdziwienie kiedy rano następnego dnia wcale nie było poprawy?!

Zaczęłam szukać w internecie artykułów o skórze twarzy. O tym jakie są typy, jakie są rodzaje kosmetyków i że nie tylko modelki ich używają. Potem zadzwoniła znajoma i powiedziała, że ktoś wciągnął ja na spotkanie z konsultantką firmy kosmetycznej. Fajne spotkanie z konsultantką i 10 kobietami. Miało być o malowaniu. To znaczy ja myślałam, że będzie o malowaniu bo nadal słowo "kosmetyki" kojarzyło mi się tylko z malowaniem. Najpierw byłam zawiedziona kiedy na miejscu okazało się, że będzie o kremach, peelingach i maseczkach. Ale na końcu konsultantka miała dobrać nam podkład wiec chociaż tyle dobrego. No to siedziałam, słuchałam i czekałam na ten podkład.

Podkładu się nie doczekałam... Zbyt sucha skóra, żeby cokolwiek dobierać, trzeba najpierw zadbać o suche, zaczerwienione miejsca. Najważniejsza nauka jaką wyniosłam z tego spotkania to świadomość jaki mam typ cery. Z resztą powolutku poradziłam sobie sama.

I teraz kilka rad, dzięki którym umiem sobie radzić ze skórą na buzi. Przypominam, że nie jestem kosmetyczką, ani nawet nikim z pokrewnych fachów. Wszystko co napiszę poniżej jest wyłącznie moją obserwacją i moją nauką. Nie wiem czy pomoże Tobie.

Trzy podstawowe ruchy:

Jaką mam cerę?

Jak już pisałam, moja jest sucha. I tutaj zwracam honor tym kobietom, o których myślałam śmiesznie kiedy używały tony kremów i maści. Ich przeznaczenie naprawdę ma sens. Najlogiczniejsze i najbanalniejsze - jeśli coś jest suche trzeba to nawilżyć. A żeby nawilżyć skórę to trzeba się do niej dostać. Dlatego na dzień dobry musiałam zacząć od peelingów, które pomogły mi pozbyć się suchego naskórka. Po peelingach przyszedł czas na kremy i maseczki nawilżające. Najbardziej lubię te maseczki, których nadmiaru się nie zmywa/ściąga ale wklepuje na szyję i dekolt. Bywało, że silne maseczki nawilżające, które trzeba było zmyć po 15 minutach u mnie po tym czasie znikały. Okazywało się, że skóra była tak sucha, że pochłaniała cały nadmiar maseczki.

Buzia jak ręce

Zdałam sobie sprawę, że z twarzą jest jak z dłońmi. Muszę ją myć kilka razy dziennie, nie tylko kiedy ewidentnie jest "brudna". Nie tylko po posiłku ale też po powrocie ze spaceru czy sklepu. Na dłoniach odczuwamy dyskomfort kiedy dotykamy produkty ze sklepowej póki. Twarz też to czuje.

Nie zapomnij!

Najważniejsza systematyczność. Nie od dziś wiadomo, że profilaktyka lepsza od leczenia. Peeling używam dwa razy w tygodniu, maseczki lub kremy codziennie. Delikatny krem pod make up i maseczka wieczorem. Zauważyłam, co szczerze mnie cieszy, że moja skóra wbrew pozorom nie jest wymagająca. Co prawda ta codzienna dbałość musi być zachowana ale nie muszą to wcale być drogie kosmetyki. Mogą to być nawet najprostsze kremy i najtańsza maseczka za półtorej złotego. Ważne, by celem kosmetyków było nawilżenie.




4 komentarze :

  1. Najważniejsze to poznać własną skóre i zaprzyjaźnić sie z nią, tak jak i ty twierdzę, ze systematyczność to bardzo ważna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  2. Dbanie o skórę twarzy to podstawa. Zawsze myje pianka i tonizuję lub myję płynem micelarnym. Do tego nawilżenie. Krem pod oczy, żel z szafranem i krem z kurkumą-to mój ulubiony zestaw.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nadal nie mam pełnej kontroli nad moją skórą niestety. Jest mieszana, wrażliwe, suche policzki, przetłuszczanie w strefie T. Czasem jest w super kondycji, a czasem tragicznie! :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś miałam okropne problemy z cerą, które zaczęły się nagle i nie chciały zniknąć. Po kilku miesiącach się okazało, że krem na słońce, którego używałam, tak skutecznie zapychał mi pory, że tworzyły się wielkie bolące krosty. Niestety droga do poznania swojej cery i kosmetyków, które jej służą często jest długa i bolesna:)

    OdpowiedzUsuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka