Menu

Jestem matką i naprawdę cieszę się na wakacje.

Znacie zapewne demotwator krążący po sieci, na którym jest zadowolona trójka dzieci i smutna matka. Dzieci radosne bo zaczynają się wakacje, a co za tym idzie luz, blues i słodkie lenistwo. Matka jednak załamana bo trójka dzieciaków na głowie. Ja jednak niezmiernie cieszę się razem z nimi.

Oczywiście nie zamierzam się tutaj chwalić jaką to jestem cudownie radzącą sobie i poukładaną kobietą, wcale też nie zamierzam Was przekonywać, że podporządkowałam sobie dzieci i chodzą jak w zegarku. Nie, ale prawdą jest że nasi synowie są dość zżyci ze sobą i spokojniej funkcjonują kiedy są razem niż kiedy, któregoś z nich brakuje.

Dlaczego się cieszę?

Po pierwsze: WYSYPIANIE

Rano mogę się wyspać do woli, nie muszę zrywać się o 7:00 razem z budzikiem, żeby naszykować śniadanie, ubrania i dziesięć tysięcy razy wchodzić do pokoju chłopaków, żeby ich dobudzić. Nie muszę też odwozić dzieciaków do szkoły i przedszkola i denerwować się czy na pewno zdążymy. Wysypiam się do woli, a nawet kiedy chłopaki wcześnie wstaną to albo grzecznie się bawią (bo są razem, a to najbardziej lubią), albo też się budzę jednak nie zrywam się od razu bo goni mnie czas, tylko leżakuję sprawdzając co w nocy działo się np. na instagramie.

Po drugie: POWOLI i LENIWIE

Kiedy już zdecyduję się, że wystarczająco się należałam, to chodzę jeszcze jakieś dwie godziny w piżamie. W piżamie robimy śniadanie, pijemy kawę i planujemy wspólnie dzień.

Po trzecie: WAKACYJNY TRYB MYŚLENIA

Teoretycznie przedszkole i szkoła to tylko niewielka część naszego życia, jednak jakby skupić się na rozłożeniu tych placówek na czynniki pierwsze to my rodzice musimy wziąć naprawdę sporo pod uwagę i wdrążyć to w planowanie dnia i tygodnia. Dwójka dzieci w placówkach to znaczy, że dla dwójki dzieci codziennie musi być naszykowane czyste ubranie. Trzeba pamiętać o zebraniach, o zapłacie za wycieczki i o ich terminach. O nauce wierszyka na przedstawienie, o produktach poproszonych o przyniesienie. I najważniejsze NIE MA ZADANIA DOMOWEGO!

Po czwarte: TYLE MOŻLIWOŚCI

Wakacje, to lato a lato to (teoretycznie) słońce. Dzieciaki mają tyle możliwości do nowych doznań. Basen, spacery, wycieczki rowerowe, place zabaw itp. Wiem, że można to robić cały rok ale latem o wiele łatwiej o odpowiednią pogodę dla takich atrakcji.

Po piąte: KOLEDZY

Ten punkt lubię najbardziej. Nasi synowie są typowymi ssakami stadnymi i im więcej ludzi tym lepiej i dla nich (bo można się lepiej bawić) i dla mnie (bo zajmują się sobą wzajemnie i nie muszę ich praktycznie pilnować. Wiem, to może brzmieć niewiarygodnie ale tak jest. Nasz dom jest otwarty na znajomych naszych i naszych dzieci, a latem to wręcz prosimy się o gości bo dzieciaki same się bawią, a ja mogę spokojnie pić kawkę. A w wakacje kiedy wszystkie dzieciaki mają wolne, to częściej się wzajemnie odwiedzają.

Podsumowując, uwielbiam wakacje i czekałam na nie z niecierpliwością tak jak dzieci albo nawet i bardziej. A Wy?



3 komentarze :

  1. Ja z tych co nie cieszą się na wakacje może dlatego że siedzę w domu 24h/na dobę więc w sumie mam ciągle wakacje

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas również tryb wakacyjny. Spokój, lenistwo, dom otwarty i nieustanni goście. Mam wrażenie, że wciąż gotuję pomidorowę, zmieniam pościel i ręczniki i przygotowuję dania na grilla.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z tych co na wakacje mniej się cieszą , wolę jednak organizacje od września

    OdpowiedzUsuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka