Menu

Pierwsza domowa zasada - dbaj!

Bardzo długo odnajdywałam się w roli Pani Domu. Właściwie to cały czas mam wrażenie, że jeszcze nie do końca się odnalazłam i cały czas poszukuję dobrej drogi ku temu by dom był nasza oazą spokoju.

Jak się okazało w trakcie mojego matczynego życia, ciepło rodzinne daje nie tylko miłość i okazywanie sobie czułości i troski codziennie. Na nasze dobre samopoczucie składają się również inne czynniki; stopień odprężenia, czystość w domu albo spokój i świadomość, że wszystko jest zorganizowane.

Z organizacją też miałam problem, musiałam się jej nauczyć co nie było łatwe. Właściwie jak teraz analizuję sobie swoje początki małżeństwa to chociaż dom, małżeństwo i dzieci były przez nas zaplanowane to jednak nie wiedziałam, jak wiele obowiązków biorę na siebie. Chyba największy problem miałam z dbałością o przedmioty, którymi się otaczaliśmy.

Bardzo szybko przekonałam się, że dbałość o przedmioty takie jak sprzęty elektroniczne, meble czy zwykłe dodatki nie tylko przedłużają ich żywotność ale sprawiają wrażenie uporządkowanych, czystych. Weźmy taki przykład książki. Wyobraźmy sobie, że mamy piękną biblioteczkę na całej ścianie w salonie. Książki są poukładane alfabetycznie, często przecierane z kurzu, z równo stojącymi obok siebie grzbietami. A teraz wyobraźmy sobie, że codziennie tymi książkami bawią się w nie najładniejszy sposób dzieci, zaginają kartki, wylewają na nie wodę i rysują po okładkach. Po każdej takiej zabawie książki są znów równo układne na półkę. Jednak po takim maltretowaniu nasza biblioteczka nie wygląda już tak ładnie, a patrząc na cała ścianę, po przez ich zaniedbanie możemy odnieść wrażenie, że książki wcale nie są posegregowane, a wokół nich jest zwyczajnie bałagan.

To samo tyczy się zabawek, ubrań i wszystkich przedmiotów jakie mamy w domu. Bałagan nie robi się tylko wtedy kiedy rzeczy nie są poukładane, ale też wtedy kiedy są zaniedbane. Od kiedy uświadomiłam sobie ten fakt zaczęłam dbać o przedmioty, najpierw skupiłam się na tych które jako pierwsze rzucają nam się w oczy kiedy wchodzimy do domu. Czyli meble. Zaczęłam od zakupu odpowiednich środków do pielęgnacji blatów, drewna i armatury. Kiedy doprowadziłam je już do blasku zabrałam się za profilaktykę. I tak w salonie pojawiły się podkładki po kubki. Wybrałam personalizowane podkładki od cupcup.pl. 

Wybrałam je głownie z dwóch powodów; po pierwsze cena bo sztuka kosztuje niecałe 5 złotych, a w tą cenę wchodzi nie tylko podkładka ale i proponowany przez nas wzór nadruku. Po drugie wysokość. Dużo podkładek na rynku jest dosyć wysokich przez co nasze dzieci często przewracały kubki z piciem ponieważ zwyczajnie nie umiały trafić na podkładkę. Kubek tylko w połowie stawał na podkładce w efekcie czego przewracał się. W trakcie składania zamówienia dostałam odpowiedz, że jedna z proponowanych przeze mnie grafik jest wykonana w złej jakości i nadruk będzie nieestetyczny, dzięki tej informacji klient może zmienić format i mieć pewność, że dostanie ładny produkt. Podoba mi się taka dbałość o klienta. Po otrzymaniu mojego zamówienia zauważyłam dwie kolejne zalety. Przesyłkę dostałam w dwa dni więc nie musiałam długo czekać, a jakość druku okazała się naprawdę świetna.

Wszyscy domownicy wiedzą już, że dbamy o meble i nauczyli się używać podkładek i deseczek. Dzięki temu nasz dom zyskał na wyglądzie, a ja mam mniej pracy.





Serdecznie zapraszam do zapoznania się z ofertą dodatków do domu:

Na stronie sklepu - klik
Fanpage'u - klik
i instagramie - klik.


Odkryłam Lolę i nie zawaham się podać dalej

Piknął telefon. Idę sprawdzić. Powiadomienie z instagrama. Już miałam sprawdzić co tam słychać w wirtualnym świecie ale kątem oka zobaczyłam najstarszego syna leżącego na kanapie z nogami na oparciu. Tydzień temu wróciliśmy z Karpacza i znów dopadła ich nuda - chłopaki może pójdziemy na plac zabaw?

Zaproponowałam i w trybie natychmiastowym polecieli zakładać buty, a ja zajrzałam na telefon - Vloglola rozpoczęła relację na żywo. Oooo, sekundę za późno! Wchodzę na relację i zostawiam wiadomość "Loluś zapiszesz relację, bo obiecała dzieciom plac zabaw?". Odpowada, że tak. Zamykam telefon i wychodzę z domu zadowolona, że nie minie mnie kolejna porcja uśmiechu.

Dwa lata temu mój mąż wyjechał na cztery miesiące na szkolenie. Zostałam z trójką dzieci, z których najmłodsze miało półtorej roku, a najstarsze sześć lat. Nie muszę Wam mówić jak pada na twarz matka z taką gromadką łobuzów w takim wieku. Tym bardziej kiedy są wakacje, cała trójka jest w domu, a na dworze upał. W ciągu dnia ułatwiałam sobie życie jak tylko się dało, ale wieczorami i tak byłam wykończona psychicznie. Bywały gorsze dni, a wtedy czekałam na wieczór, kiedy dzieci zasną, zrobi się cicho, a ja odpalę laptopa w poszukiwaniu nowych vlogów mojej ulubionej vlogerki. Nie, wtedy nie była nią Lola. Wtedy nie wiedziałam o jej instnieniu. Oglądałam vlogi innej dziewczyny. Fakt, nie były one takie jakich potrzebowałam by odprężyć się po męczącym, dniu ale właściwie to nie znałam świata vlogerów i jakoś nie wpadło mi do głowy, że mogę znaleźć kogoś odpowiedniejszego dla siebie. Byłam przeświadczona o tym, że kanały youtuba dzielą się na kosmetyczne, podróżnicze i te z grami.

Wchodzę więc jednego wieczoru na jedyny kanał jaki odwiedzałam i na dole pokazują się propozycję innych filmów. Rzuca mi się w oczy śnieżnobiały uśmiech pewnej blondynki. Myślę sobie - o tego własnie potrzebuję, zobaczyć jak ktoś się cieszy. Klikam. Pojawia się Ola i została do dziś. To już dwa lata kiedy wywołuje uśmiech na mojej twarzy i nawołuje pozytywne myśli kiedy te trochę schodza na złe tory.

Nie jestem pesymistką, a wręcz przeciwnie - często bije ode mnie radość, a znajomi
komplementują moje pozytywne nastawienie. Kiedy czasem jest mi źle to głównie z takiego zwyczajnego, fizycznego przemęczenia - no tak nadal mam trójkę dzieci:) Wtedy włączam laptopa, wklepuje v l o g l o l a i włączam film. Od dwóch lat oglądam na bieżąco, ale zanim poznałam Lolę ominęły mnie trzy lata jej nagrywania więc mam co oglądać. Myślę, że każdej kobiecie spodobają się jej filmy. Trochę o rodzinie, trochę o domu, są też kobiece tematy ale i zwykłe codziennie życie. Spacery po mieście, a czasem i lewniwa kawa. I radość. Dużo uśmiechu, pozytywnego myślenia i wyszukiwania zalet i plusów nawet w kiedy w koło problemy.

Głównej bohaterki nie będę Wam opisywać, sami musicie ją poznać i gwarantuje, że tak jak ja zostaniecie na dłużej. Jej filmy sa idealnymi towarzyszami do porannej kawy, popołudniowego lenistwa lub relaksu w wannie. Oczywiście jeśli nie mamy wtedy pod ręką żadnej książki:)


Powyższe zdjęcia pochodzą z profilu instagramu - Vloglola


Książki czerwca

Po urodzeniu pierwszego dziecka przestałam czytać, sama nie wiem czy to ze względu na brak czasu chyba nie. Po prostu przestałam mieć na to ochotę, książka wymaga jednak skupienia i ciszy. Przestałam czytać na cztery lata. Całe szczęście poczułam znów potrzebę czytania i od kilku lat znowu czytam, regularnie i dużo. I o dziwo nie potrzebuję już ciszy, bo mogę czytać wszędzie.

Mamy początek lipca więc najwyższy czas na przedstawienie książek przeczytanych w czerwcu.

KUBA - dogrywka

Pierwsza książkę Małgorzaty Domagalik o Kubie Błaszczykowskim przeczytałam już w zeszłym roku. W tym roku w marcu wyszła dogrywka tej książki czyli takie uzupełnienie. Treść jest taka sama jednak dodany jest jeden rozdział. Rozdział pisany w takim samym tonie uzupełniony o najnowsze informacje o piłkarzu

Kogut domowy 

Lekka i życiowa historia o mężczyźnie, który stracił pracę i zajął się domem i dziećmi w czasie kiedy jego żona wróciła do pracy na pełen etat. Zamiana ról to coraz częstsza sytuacja spotykana również w Polskich domach. Polecam książkę Nataszy Sochy.

Trzepot skrzydeł

Książka pochłonięte w niecałe trzy godziny. Historia kobiety ślepo wierzącej że jej mąż się zmieni i będą żyli długo i szczęśliwie. Książka o poważnym problemie jakim jest przemoc jednak pisana w dosyć łatwy do przeczytania sposób. Polecam komuś kto chce przeczytać coś w tym temacie jednak nie koniecznie wchodząc w szczegóły problemu.

W lipcu czeka mnie nowość od Jojo Moyes, którą już wielu miłośników książek tego typu zapewne przeczytało. Miałam lekki poślizg w zamawianiu nowych książek stąd to opóźnienie ale jeszcze chwila i zaczynam wracać do historii Lou.





gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka