Menu

Odkryłam Lolę i nie zawaham się podać dalej

Piknął telefon. Idę sprawdzić. Powiadomienie z instagrama. Już miałam sprawdzić co tam słychać w wirtualnym świecie ale kątem oka zobaczyłam najstarszego syna leżącego na kanapie z nogami na oparciu. Tydzień temu wróciliśmy z Karpacza i znów dopadła ich nuda - chłopaki może pójdziemy na plac zabaw?

Zaproponowałam i w trybie natychmiastowym polecieli zakładać buty, a ja zajrzałam na telefon - Vloglola rozpoczęła relację na żywo. Oooo, sekundę za późno! Wchodzę na relację i zostawiam wiadomość "Loluś zapiszesz relację, bo obiecała dzieciom plac zabaw?". Odpowada, że tak. Zamykam telefon i wychodzę z domu zadowolona, że nie minie mnie kolejna porcja uśmiechu.

Dwa lata temu mój mąż wyjechał na cztery miesiące na szkolenie. Zostałam z trójką dzieci, z których najmłodsze miało półtorej roku, a najstarsze sześć lat. Nie muszę Wam mówić jak pada na twarz matka z taką gromadką łobuzów w takim wieku. Tym bardziej kiedy są wakacje, cała trójka jest w domu, a na dworze upał. W ciągu dnia ułatwiałam sobie życie jak tylko się dało, ale wieczorami i tak byłam wykończona psychicznie. Bywały gorsze dni, a wtedy czekałam na wieczór, kiedy dzieci zasną, zrobi się cicho, a ja odpalę laptopa w poszukiwaniu nowych vlogów mojej ulubionej vlogerki. Nie, wtedy nie była nią Lola. Wtedy nie wiedziałam o jej instnieniu. Oglądałam vlogi innej dziewczyny. Fakt, nie były one takie jakich potrzebowałam by odprężyć się po męczącym, dniu ale właściwie to nie znałam świata vlogerów i jakoś nie wpadło mi do głowy, że mogę znaleźć kogoś odpowiedniejszego dla siebie. Byłam przeświadczona o tym, że kanały youtuba dzielą się na kosmetyczne, podróżnicze i te z grami.

Wchodzę więc jednego wieczoru na jedyny kanał jaki odwiedzałam i na dole pokazują się propozycję innych filmów. Rzuca mi się w oczy śnieżnobiały uśmiech pewnej blondynki. Myślę sobie - o tego własnie potrzebuję, zobaczyć jak ktoś się cieszy. Klikam. Pojawia się Ola i została do dziś. To już dwa lata kiedy wywołuje uśmiech na mojej twarzy i nawołuje pozytywne myśli kiedy te trochę schodza na złe tory.

Nie jestem pesymistką, a wręcz przeciwnie - często bije ode mnie radość, a znajomi
komplementują moje pozytywne nastawienie. Kiedy czasem jest mi źle to głównie z takiego zwyczajnego, fizycznego przemęczenia - no tak nadal mam trójkę dzieci:) Wtedy włączam laptopa, wklepuje v l o g l o l a i włączam film. Od dwóch lat oglądam na bieżąco, ale zanim poznałam Lolę ominęły mnie trzy lata jej nagrywania więc mam co oglądać. Myślę, że każdej kobiecie spodobają się jej filmy. Trochę o rodzinie, trochę o domu, są też kobiece tematy ale i zwykłe codziennie życie. Spacery po mieście, a czasem i lewniwa kawa. I radość. Dużo uśmiechu, pozytywnego myślenia i wyszukiwania zalet i plusów nawet w kiedy w koło problemy.

Głównej bohaterki nie będę Wam opisywać, sami musicie ją poznać i gwarantuje, że tak jak ja zostaniecie na dłużej. Jej filmy sa idealnymi towarzyszami do porannej kawy, popołudniowego lenistwa lub relaksu w wannie. Oczywiście jeśli nie mamy wtedy pod ręką żadnej książki:)


Powyższe zdjęcia pochodzą z profilu instagramu - Vloglola


6 komentarzy :

  1. Dobrze mieć jakieś hobby ��z ciekawości sama zajrzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś oglądałam Lole jednak mnie nie przekonała :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że są różne kanały na youtubie i każdy może znaleźć coś dla siebie;)

      Usuń
  3. nie znam Loli;) mam nadzieję, ze kiedyś uda się nadrobić zaległość:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo pozytywna dziewczyna, cieszę się, że mogłam ja odkryć dzięki tobie <3

    OdpowiedzUsuń


Zostawiając komentarz,
nie zapomnij napisać adres swojego bloga,
na pewno Cię odwiedzę ;)

gimpelife © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka